Podobnie jak co sezon – styczeń to u mnie dość „martwy” sezon, jeśli chodzi o górskie wędrówki. Co innego jazda na nartach! Choć dopiero zacząłem z nimi swoją przygodę (teraz zaczynam dopiero trzeci sezon) na dobre już „wsiąkłem” w białe szaleństwo. Zwłaszcza w pierwszym sezonie wypróbowałem sporo różnych resortów narciarskich, a nawet wybrałem swój ulubiony. Duży wpływ na to miało pojawienie się w Szwajcarii „Magicpassa” (www.magicpass.ch), którego polecam wszystkim znajomym. Dlaczego? Jest to karnet narciarski na cały sezon (plus sporo kolejek górskich w lecie) w dość przystępnej cenie, która rośnie wraz z czasem – ja kupiłem swój na ten sezon za 400 Franków, co uważam za świetną okazję – zazwyczaj jest to koszt tygodniowego ski passu.
Magicpass oferuje na chwilę obecną jakieś 50 kurortów, jednak ja wybrałem już swój „ulubiony”, którego stoki katuję raz za razem – Saas-Fee, zwane też Perłą Alp.
Dlaczego mimo wielu innych kurortów ciągle wybieram Saas-Fee? Powodów jest kilka.
- Duży wybór „niebieskich” stoków – to było dla mnie bardzo ważne, gdy dopiero uczyłem się jeździć 😉 Teraz co prawda częściej śmigam na „czerwonych” trasach, ale strefa do nauki moim zdaniem jest dużo większa, niż chociażby w Grindelwaldzie, gdzie swoje pierwsze kroki stawiałem na Bodmi Area…
- Ośrodek położony wysoko, więc śnieg zostaje dłużej 🙂
- Można jeździć po lodowcu! Co prawda szybko znika, ale jeszcze kilka sezonów powinno się udać pojeździć. Chociaż już teraz kilka tras z tamtego roku jest wyłączonych ze względu na cofanie się lodowca…
- Sama wioska ma dość fajny klimat, czuć tam dużo więcej „luzu” niż w topowych kurortach, z „sąsiadem” zza góry (Zermatt) w pierwszym szeregu 🙂
- Widoki… W galerii poniżej tylko zdjęcia z ostatniego wypadu, a na dysku mam ich całe setki… Trzy- i czterotysięczniki, lodowce i ich szczeliny, seraki, jeziora (Mattmark jest tylko rzut beretem stamtąd!) to powody, dla których zawsze chętnie wracam do Saas-Fee
- Cena 🙂 W Saas-Grund lub Saas-Almagell można znaleźć nocleg dużo taniej, niż w Saas-Fee kosztem kilkunastu minut dojazdu bezpłatnym autobusem (o ile mamy Saastalcard, które wydają prawie wszystkie hotele)
Tyle póki co – nie będę bez końca wychwalał Saas-Fee, bo jeszcze mi się przeje, a planuję tam się jeszcze kilka razy wybrać w tym sezonie – choć następnym razem może na rakiety śnieżne dla odmiany 🙂






























