Archives

Tagi

Krótka wycieczka do Gruyères

Lubicie żółty ser? Ja od kiedy przeprowadziłem się do Szwajcarii zapałałem do niego na nowo miłością. A jeśli ser, to moim zdaniem najlepszy jest z Gruyères! Lekko twardy, bardzo aromatyczny… A gdzie go najlepiej spróbować? Oczywiście, tam, gdzie go produkują – w regionie Gruyère w Szwajcarii, w kantonie Fryburg. Poza żółtym serem, znani są też z innego, lokalnego przysmaku – “meringue creme double”, czyli bezy podawane ze śmietaną 36%… Pycha! Ale OK, ja tu miałem o górach pisać!

Tym razem do Gruyère przyjechałem już w piątek po pracy, żeby pozwiedzać miasteczko (które, swoją drogą, jest dużo mniejsze, niż myślałem) i zjeść trochę lokalnego jedzenia. Oczywiście, nie muszę wspominać, że największą zaletą bycia dorosłym jest to, że można jeść na śniadanie bezy z tłustą śmietaną i NIKT nie może nam tego zabronić 🙂 Co do chodzenia po górach, tym razem zaplanowałem 2 wycieczki. Pierwsza na lokalny “symbol” – Le Moleson, a druga po okolicznych przełęczach.

W sobotę rano po śniadaniu ruszyłem szlakiem numer 3, odcinek 22 (z Gruyères do Les Paccots). Szlak był bardzo prosty (oznaczony żółtym kolorem), choć muszę przyznać, trochę pod górę trzeba było się nachodzić 😉 Po drodze spotykam mnóstwo krów i praktycznie żadnych ludzi – miła odmiana od często uczęszczanych szlaków. W okolicy Plan Francey spotykam w końcu turystów, którzy podjechali kolejką z Moléson-sur-Gruyères.

Od Plan Francey do Le Villard szlak dalej ma żółty kolor i jest bardzo przyjemny. Ścieżka prowadzi polami, delikatnie pod górę, mając szczyt Le Moleson jako kompana podróży cały czas po lewej stronie. Przy Le Villard opuszczam jednak szlak numer 3 i wybieram szlak 270, prowadzący na szczyt Le Moleson. Po dość mocnym podejściu, melduję się na przyjemnym “plateu” na wysokości 1787mnpm, skąd bardzo przyjemnym, lekko eksponowanym szlakiem poszedłem na szczyt.

Całość zajęła mi z przerwami 4 godziny i 15 minut, podczas których pokonałem 16km i 1450m przewyższenia.

Drugiego dnia, z powodu średniej pogody, poszedłem trochę “na spontan”. Wybór padł na przełęcz La Forcla, gdzie dotarłem cały przemoczony od wysokich traw mokrych od deszczu… Tam spotkałem jedyną z 3 tego dnia osób, pogoda jednak nie zachęcała do wycieczek 🙂 Z przełęczy, dość przyjemnym szlakiem doszedłem do punktu, z którego powinien rozpościerać się piękny widok – Vacheresse, jednak niestety – chmury zasłaniały większość widoków. Jako, że nie zapowiadało się na poprawę w wyższych partiach, postanowiłem zejść do najbliższej miejscowości (Estavannens), żeby trochę wyschnąć i powoli wracać do domu 😉

Całość zajęła mi niecałe 5 godzin z przerwami, podczas których pokonałem 16km i 1100m przewyższenia. Z pewnością wrócę jeszcze w te okolice, najchętniej z namiotem – okoliczne doliny wydają się dość ciekawym miejscem na camping!

P.S. Po powrocie z Moleson w sobotę, wziąłem szybki prysznic i poszedłem do muzeum HR Gigera w Gruyeres. Pan Giger to artysta znany m.in. z “Obcego”, a w muzeum można zobaczyć wiele jego prac. Zapytacie, skąd tam się wzięły? Otóż pan Giger kupił sobie zamek w Gruyeres 🙂 a w jednym z budynków otworzono później jego muzeum. UWAGA: niektóre eksponaty są dość mocne…